Powszechna opinia mówi, że mężczyźni do lekarza chodzą bardzo niechętnie. I ma ona bardzo silne oparcie w badaniach. Jakich lekarzy najbardziej nie lubimy?

Wszystkie raporty GUS z ostatnich lat mówią, że mężczyźni dużo rzadziej niż kobiety chodzą do lekarza. W ostatnich dziesięciu latach gabinety lekarskie odwiedziło od 55 do 64 procent mężczyzn. Wśród kobiet odsetek ten był o ok. 10 procent większy.

Można sądzić, że to kobiety częściej chorują i mają słabsze organizmy. Tymczasem prawdy są dwie: kobieta z każdym, nawet najbardziej błahym problemem idzie do lekarza, natomiast mężczyzna woli przecierpieć, zacisnąć zęby i zrobić to dopiero wtedy, kiedy już naprawdę go coś boli.

Częstszym powodem wizyt mężczyzn są urazy lub wypadki, ale najczęstszym badania okresowe na zlecenie pracodawcy i załatwienie spraw urzędowych, które wymagają wizyty lekarskiej.

Taka strategia, która każe odwiedzić lekarza dopiero wtedy, gdy zwijamy się z bólu, może być zgubna. Większość najpoważniejszych chorób objawia się w łagodny sposób, jest możliwa do wyleczenia bardzo szybko i nie czyni wielkich spustoszeń w organizmie. Ale trzeba dać się zbadać!

Dlaczego mimo to mężczyźni nie chodzą do lekarzy? Jakich lekarzy najbardziej nie lubią? Sprawdziliśmy to przeszukując fora internetowe dla mężczyzn.

Od tyłu

Na jednej z najwyższych pozycji wśród opinii internautów znalazł się proktolog. Dokładnie: mężczyzna proktolog. Dziwnym trafem większość opinii dotycząca kobiet proktologów była pozytywna. W tym przypadku chodzi o wstyd i niezbyt dobre skojarzenia z innym facetem grzebiącym w naszym tyłku.

Niestety, tak musi być, bo to jedna z najlepszych metod rozpoznawania raka prostaty. Choć zawsze można polować na jakąś ładną panią proktolog. Z dwojga złego…

Wstydliwy problem

Kolejnym lekarzem, do którego mężczyźni pod żadnym pozorem nie chcą się wybierać, jest wenerolog. Boimy się badania penisa. A czasem nie ma wyjścia i trzeba go pokazać w całej okazałości. Najczęściej jednak panowie pomocy szukają na forach internetowych i tam też próbują znaleźć rozwiązanie swędzącego problemu.

Lekarze mężczyźni zwykle wiedzą, kiedy cierpią na chorobę weneryczną. Bowiem zwykle towarzyszy temu swędzenie, pieczenie i czasem wycieki ropne. Czego nie da się nie zauważyć.

Przyczyną unikania wenerologa bywa najczęściej wstyd. Raz, przed obnażeniem się, a dwa, przed tym, że złapało się chorobę weneryczną. Najgorsza sytuacja jest w małych miastach, gdzie wszyscy się znają i taka wizyta  może być pożywką do plotek. Lepiej jednak pójść wcześniej, wyleczyć się szybko i znów korzystać z uroków życia.

Paniczny strach

O niechęci mężczyzn do wizytowania dentysty nie musimy chyba nikogo przekonywać. Jest to sam szczyt listy najbardziej unikanych lekarzy. Wolimy, żeby nas bolało jakiś czas, wolimy brać leki przeciwbólowe niż wybrać się do stomatologa.

 

Większość mężczyzn nie lubi wiertła dentystycznego do tego stopnia, że sam dźwięk borowania powoduje odruch ucieczki z gabinetu stomatologicznego. Inni z kolei na samą myśl o tym, że ktoś będzie im grzebał w ustach, kupują najsilniejsze dostępne środki przeciwbólowe i mają nadzieję, że „samo przejdzie”…

Piguła i szpila

O dziwo, oprócz lekarzy, mężczyźni nie znoszą też pielęgniarek. Zwłaszcza jeśli te trzymają w dłoniach strzykawkę z igłą i z radością w oczach chcą ją wbić w nasze ciało. Bardzo często słyszy się historie twardych żołnierzy, którzy mdleli na sam widok igły. Tak, pielęgniarki też potrafią być „piekielnie przerażające”.

 

Dlaczego tak się dzieje? Przyczyna jest prosta: ewolucja i psychologia. Pójście mężczyzny do lekarza to – w opinii uczestników forów dla facetów – oznaka słabości. Przyznanie się, że samemu nie można sobie poradzić. A przecież nie lubimy mówić o swoich wadach i słabościach.

2 komentarze

Dodaj komentarz